Ę
N
O
R
T
S
Ę
J
U
T
Y
Z
C
W
Odkryj
21 / 11 / 2022

Wezwanie do podróży

strzałkastrzałka
strzałkastrzałkapowrót do bloga

Wezwanie do podróży: moje dlaczego

Pisząc tego bloga i książkę w tle mam następującą osobistą intencję: chcę zainspirować do poszukiwania rozwoju, celu i sensu w tym co i jak robimy lub chcemy robić, aby osiągać satysfakcję i realizować swoje cele i plany.

Proszę traktuj to co czytasz z przymrużeniem oka, wiarą w dobre intencje, zachętą do refleksji, otwartością na poznanie innej perspektywy i człowieka. Weź po prostu to co będzie Ci służyć i pomoże Ci wejść na kolejny poziom świadomości i rozwoju

Istotą życia jest doświadczanie,
a nie przetrwanie,
bowiem przetrwanie jest niemożliwe.

Moje dlaczego

W dzisiejszych czasach, globalnych społeczności i życia on-line, możemy znaleźć wiele zaskakujących, skrajnie nieodpowiedzialnych, zakrawających o szaleństwo treści, które mogą sprowadzić na manowce. Treści te jednak przeplątają, dobre, inspirujące, wartościowe głosy . Podoba mi się stwierdzenie jednego z czołowych aktorów tzw. starego pokolenia, który stwierdził, że w internecie są rzeczy bardzo dobre i gówno, a ponieważ wszystko jest w jednym miejscu to, to co wyciągamy, czasem nawet jak jest bardzo dobre to trochę brudne, a to gówniane ma szanse otrzeć się o to co najlepsze. Zgadzam się z tym obrazowym i prostym podejściem do tematu i chciałabym bardzo przyczynić się do tego, aby dawać dobre treści choć rozumiem, ze czasem mogą być ochlapane gówno-hejtem. Rozumiem też, ze nie ma jednej prawdy i zapewniam ze mam do tego wiele pokory.
Działam w zgodzie z sobą, dbam o swój rozwój, gdy uznam za właściwe, kieruję się odwagą i intuicją. Mam swoje prawdy oparte na doświadczeniu i słabości. Idę do przodu, zmieniając swoje role w życiu, popełniam błędy i kolekcjonuję doświadczanie, bo ono właśnie jest dla mnie istotą życia.
Dziele się swoim doświadczeniem i praktyką, bo moim celem jest pomóc tym, którzy szukają innej perspektywy, inspiracji, rozwoju, chcą być motywowani do myślenia. Działam zgodnie z zasadą „podaj dalej”.
Jeśli chcesz zmienić motywację w działanie, zapraszam Cię do kontaktu ze mną.

Wezwanie do podróży

Osobiście uważam, że życie jest podróżą i tylko od nas zależy jak je przeżyjemy. Nie chodzi o to, żeby unikać trudnych i stresujących sytuacji, ale aby doświadczać i na nich budować swoją odporność psychiczną. Nie możemy przewidzieć każdego życiowego zakrętu i scenariusza, który będzie nam dany przeżyć, dlatego unikanie testów życiowych, doprowadza do działania bardzo zachowawczego i ostatecznie pogłębia lęki, które nas mogą niewolić i odbierać radość życia.
Dlatego warto zadbać o swoją podróż od wczesnych lat, gdy pojawiają się marzenia, zanim wejdziemy w tryb „dorabiania” się. Bo dzięki temu jest szansa, że będziemy robić w życiu rzeczy, które lubimy a jednocześnie będziemy na tym zarabiać. Moim marzeniem, były właśnie podróże, choć były w sferze tzw. nieosiągalnej, czyli nie było żadnych, absolutnie żadnych logicznych przesłanek, że kiedykolwiek uda mi się wyjechać za granicę, z uwagi na sytuację materialną, ale również z uwagi na fakt urodzenia się w ustroju komunistycznym, gdzie funkcjonowały kartki na jedzenie, kontrola państwa była wszędzie, a paszporty były dla dyplomatów.

Jak to się zatem stało i jaki miało na mnie wpływ?

Po pierwsze zaszczepiałam w sobie z uporem maniaka tęsknotę za dalekimi krajami. Jako dziecko, byłam bardzo ciekawa, dużo czytałam i chciałam dowiedzieć się więcej o innych krajach. Mieliśmy wtedy telewizor, ale były tam tylko dwa czarno białe programy, więc nie mogłam dowiedzieć się z ekranu, że gdzie indziej jest inaczej. To co było moją myślą przewodnią, to paczki od mojej przyszywanej cioci z Niemiec, która gdy tylko mogła przysyłała co jakiś czas czekolady, cukierki, kolorowe napoje. Chciałam zrozumieć, dlaczego w tych innym kraju jest inaczej i co to za ciekawe miejsce i dlaczego ja tam nie mogę mieszkać… itd., Miałam dużo pytań i ciekawości w sobie, którą pielęgnowałam. Właśnie dlatego, maturę zdawałam min. z geografii.

Podsumowując : na początku były myśli i marzenia. Potem doszła do tego ciekawość i zgłębianie wiedzy. To był pierwszy i drugi krok, trzecim było działanie.

Będąc na studiach dziennych, po drugim roku dowiedziałam się, że stypendia naukowe, nie będą wypłacane ponieważ uczelnia ma inne wydatki. Tak, tak… kiedyś też były absurdy i niesprawiedliwość. Moja głowa była przyzwyczajana do nich od wczesnych lat dzieciństwa, dzięki czemu nauczyłam się nie brać spraw zbyt poważnie i zbyt ostatecznie, rozumieć, że nic nie jest na stałe, ale również nauczyłam się koncertować na tym na co mam wpływ i szukać rozwiązań, nawet w skrajnych sytuacjach.
Mieszkając w akademiku i nie mając za co opłacić czynszu, miałam do wyboru, wrócić do domu i szukać pracy lub zacząć pracować na studiach. Nie chciałam jednak rezygnować ze studiów dziennych, bo w tamtych czasach one właśnie cieszyły się o wiele lepsza reputacją i dzięki temu szybciej znajdowało się lepszą pracę. Dla pikanterii dodam, że jestem rocznikiem tzw. wyżu demograficznego i o jedno miejsce na uczelni starało się około 10 osób a bezrobocie było na poziomie około 20%, plus hiperinflacja i czarnobyl na poprawę humorów.

Ale właśnie wtedy przyszło olśnienie, czy przypadkiem? Nie wierzę, w przypadki…. wierze, że moje myślenie przyciągnęło rozwiązania, gdy byłam na to gotowa. A mnie udało się je dostrzec i z nich skorzystać pomimo lęku. Jak to było? Po krótkim kryzysie i strachu co dalej, po przetrawieniu informacji że oto moje dalsze studiowanie jest zagrożone, zdecydowałam o dwóch rzeczach: napisaniu wniosku o przejście na indywidualny tok studiów oraz zrobieniu licencji pilota wycieczek zagranicznych. Jak się okazało, byłam jedyną osobą, która po zdaniu egzaminów, zamiast zostać przewodnikiem lokalnym np. oprowadzać po skałkach w Częstochowie, bo tam studiowałam a terany faktycznie są piękne. Zdecydowałam, że będę oprócz studiowania, również podróżować, bo przecież zawsze o tym marzyłam. Zaczęłam więc roznosić swoje CV po biurach podróży w Częstochowie, bo wtedy maile i internet nie istniał jeszcze w formie ogólno – dostępnej. Dlaczego inni tego nie zrobili? Gdy potem pytałam, słyszałam, że to było dla nich surrealistyczne, że nie wierzyli, że im się uda dostać taką pracę, że to niemożliwe. Co ja wygrałam wtedy? Nie tylko realizację marzeń, wiarę i pewność siebie, ale również zakotwiczyłam się na dwie sprawy: zawsze są rozwiązania, nawet w beznadziejnych sytuacjach i że marzenia można spełniać, bo przecież miałam na to dowody.

Dzisiaj nadal realizuję swoje marzenia, ponieważ nadal podróżuję, choć prywatnie i dbam, aby moja córka widziała i rozumiała różnorodność świata po to, aby się go nie bała i mogła tworzyć własne marzenia. Jednocześnie odkryłam inne podróżowanie jakim jest rozwój osobisty, czyli podróżowanie w głąb siebie.

A to dopiero początek wielu różnych historii…

dodatek: właściciel tej opowieści, czyli ja… nie ma 100 lat, lecz jest po 40tce. Warto czasem pomyśleć, że w ciągu ostatnich 40 lat życia świat zmienił się w sposób nieprzewidywalny. Gdy byłam na studiach, dopiero po trzecim roku studiów pojawiły się kserokopiarki, gdy kończyłam studia, pojawiły się pierwsze telefony komórkowe przypominające cegłę z antenką. Komputery były ogromne i służyły zazwyczaj do obliczeń, internet to kolejny krok milowy i odkrycie po studiach. To czas wielkich zmian, które dalej się dzieją na naszych oczach. Dlatego będę poświęcała na tym blogu najwięcej czasu takim tematom jak: adaptacja do zmian, odporność psychiczna, samoświadomość, niezależność myślenia i działania w życiu osobistym, zawodowym i finansowym. Zapraszam do czytania

Let stalk about?

Telefon kontaktowy

+48 601 548 316

Adres e-mail

kontakt@jolantabujnowska.pl

Odwiedź moje profile